Aktualności

Strona znajduje się w archiwum.

Zgłaszając rozbój liczył na to, że firma pokryje jego straty

Data publikacji 27.08.2015

Policjanci ze Śródmieścia zatrzymali mężczyznę podejrzanego o składanie fałszywych zeznań oraz powiadomienie o niepopełnionym przestępstwie. Adrian O. zgłaszając rozbój, do którego nie doszło sądził, że firma zwróci mu pieniądze, które tak naprawdę stracił zatrudniając nieuczciwego pracownika. Teraz za to, co zrobił 31-latkowi grozi do 3 lat pozbawienia wolności.

Wszystko zaczęło się od zgłoszenia rzekomego rozboju. Jego ofiarą miał paść 31-letni Adrian O., ajent jednego z kiosków. Mężczyzna zeznał wtedy, że wczesnym rankiem został napadnięty przez nieznanego mu mężczyznę, który zabrał z jego kiosku około 2000 złotych w gotówce, papierosy oraz bilety o wartości 2.500 złotych. Napastnik miał go zaatakować od tyłu, krzycząc "dawaj kasę", uderzyć, wepchnąć do kiosku i przewrócić na podłogę, kiedy ten wnosił do niego gazety.

Przyjmujący zgłoszenie policjanci ze śródmiejskiego wydziału do walki z przestępczością przeciwko życiu i zdrowiu nabrali jednak podejrzeń, co do wiarygodności zeznań Adriana O.

Późniejsze ustalenia operacyjne oraz żmudna analiza nagrań monitoringu z miejsca, w którym miało dojść do przestępstwa potwierdziły przypuszczenia policjantów.

31-latek przyznał, że tak naprawdę nikt go nie napadł. Mężczyzna miał problemy z pracownikiem, który okradł go na kilkanaście tysięcy złotych. Nie mogąc wyegzekwować należności od nieuczciwego pracownika zamiast zgłosić sprawę policji, postanowił zgłosić rozbój. Dla uwiarygodnienia tej historii 31-latek zabrał nawet do domu część rzekomo skradzionych biletów.

Adrian O. liczył na to, że firma, w której był ajentem jest ubezpieczona na wypadek takiego zdarzenia i że dzięki temu odzyska wszystkie utracone wcześniej pieniądze.

Za składanie fałszywych zeznań oraz powiadomienie o niepopełnionym przestępstwie 31-latkowi grozi teraz do 3 lat pozbawienia wolności.

rsz/mb