W kasku i towarzystwie kolegów napadł na ojca - Aktualności - Komenda Stołeczna Policji

Aktualności

Strona znajduje się w archiwum.

W kasku i towarzystwie kolegów napadł na ojca

Data publikacji 25.08.2009

Wywiadowcy zatrzymali sprawców rozboju. 14-letni Artur F. wspólnie z kolegami, 17-letnim Robertem S. i 20-letnim Marcinem S. napadł na własnego ojca. Nastolatek w trakcie dokonywania przestępstwa miał na głowie kask motocyklowy, po to by ojciec go nie rozpoznał. Rozbójnicy pobili 46-letniego mężczyznę i ukradli mu telefon komórkowy. Dorośli sprawcy zostali objęci policyjnym dozorem, małoletni stanie dziś przesądem rodzinnym i nieletnich.

Policjanci zostali powiadomieni o rozboju, do którego doszło przy ulicy Kobielskiej. Kiedy policjanci dotarli na miejsce, oczekiwał na nich pokrzywdzony, 46-letni mężczyzna. Z jego relacji wynikało, że napadły na niego 3 osoby, dwóch młodych mężczyzn, których wygląd był w stanie jedynie bardzo oględnie opisać oraz trzeci, który miał na głowie kask motocyklowy, w związku z czym zawiadamiający nie widział jego twarzy. Funkcjonariusze bardzo szybko ustalili przebieg całego zdarzenia. Okazało się, że bezpośredni związek z napaścią na pokrzywdzonego miał jego syn.

Najpierw wszyscy siedzieli w domu i rozmawiali, 46-letni mężczyzna, jego 14-letni syn Artur i dwaj koledzy nastolatka, 20-letni Marcin S. i 17-letni Robert S. Chwilę później 46-latek wyszedł do pracy, zaraz po nim mieszkanie opuścili również Artur i jego koledzy. 14-latek założył na głowę kask motocyklowy, po to by ojciec nie mógł go rozpoznać i wspólnie z dwoma kolegami podbiegli do ojca z tyłu i zaatakowali go. Przewrócili go na ziemię i natychmiast żądali wydania telefonu komórkowego pod groźbą dotkliwego pobicia. Kiedy już wyrwali "komórkę", natychmiast rozbiegli się. Najwyraźniej nie przypuszczali, że tak szybko zostaną rozszyfrowani i ustaleni, a do tego zatrzymani.

Wywiadowcy nie potrzebowali zbyt wiele czasu, by zlokalizować całą trójkę napastników. Reszta potoczyła sie już błyskawicznie. Dwaj dorośli podejrzewani zostali rozpoznani przez pokrzywdzonego, udział w przestępstwie jego syna też nie pozostawiał żadnych wątpliwości. Po nocy spędzonej w policyjnych celach 17-letni Robert S. i 20-letni Marcin S. trafili do prokuratury, gdzie usłyszeli zarzuty i zostali objęci policyjnymi dozorami. 14-letnim Arturem F. zajmie się sąd rodzinny i nieletnich. Za rozbój grozi do 12 lat więzienia.

dt, jw