Pomógł, a potem okazał się złodziejem - Aktualności - Komenda Stołeczna Policji

Aktualności

Strona znajduje się w archiwum.

Pomógł, a potem okazał się złodziejem

Data publikacji 10.11.2009

Starsza kobieta, wychylając się z okna wołała o pomoc. Usłyszał to młody przechodzień, który zaraz wbiegł do jej mieszkania. W lokalu nikomu nie działa się krzywda. To była zwykła sprzeczka babci z wnukiem. 18-latek nie przeszedł obok problemu obojętnie. Chciał pomóc, w rzeczywistości okazał się złodziejem. Z mieszkania kobiety ukradł kamerę i cyfrowy aparat. Został zatrzymany przez kryminalnych z Mokotowa. Za to przestępstwo grozi kara nawet do 5 lat więzienia.

Różnicą pokoleń i poglądów tłumaczył wnuczek kolejną sprzeczkę ze swoją babcią. Jak wynika z ustaleń policjantów, podczas ostrej wymiany zdań nie dochodziło między nimi do żadnych rękoczynów. Starsza kobieta, chcąc zakończyć konflikt, wołała jednak o pomoc z okna ich wspólnego mieszkania. Nikt dotąd nie reagował na jej krzyki. Nie działa się jej przecież żadna krzywda. Tym razem było inaczej. W drzwiach lokalu stanął 18-letni przechodzień.

Najprawdopodobniej 18-latek był przekonany, że kobiecie grozi niebezpieczeństwo. Kiedy wszedł do mieszkania oprócz niej zastał jej wnuka. Wczuł się w rolę obrońcy, wołającej o pomoc i chciał z mieszkania wyprosić młodego mieszkańca. Kiedy mu się to nie udało, obiecał lokatorce, że jeszcze wróci do niej potem, aby upewnić się, że nic jej nie grozi. Młody człowiek „o wielkim sercu” po kilku minutach opuścił pomieszczenia. Zaraz po tym pokrzywdzony zorientował się, że z jego pokoju zniknął cyfrowy aparat i kamera.

Zaalarmowani policjanci z Mokotowa bardzo dokładnie przeanalizowali całość materiałów w tej sprawie. Dzięki nim, niczego nie podejrzewający 18-latek, trafił na przesłuchanie. Usłyszał zarzut kradzieży sprzętu elektronicznego, do której się przyznał. Funkcjonariusze odzyskali część łupu i pracują nad tym, aby pokrzywdzony odzyskał całość swojego mienia. Przechodzień, który okazał się przestępcą, swoim zachowaniem naraził się na karę nawet do 5 lat więzienia.

ea/ao