Aktualności

Przyłapani na włamaniu do restauracji tłumaczyli, że to przypadkiem

Data publikacji 16.05.2019

Do nie działającej restauracji weszli przypadkiem, a torbę z rzeczami przygotowanymi do wyniesienia po prostu znaleźli i tylko sprawdzali, co w niej jest. Taką wersję przedstawiali ursynowskim policjantom dwaj mężczyźni przyłapani na kradzieży z włamaniem. 35-letni Arkadiusz S. i o 15 lat starszy Aleksander B. trafili do policyjnego aresztu, a znalezione przy nich zestawy naczyń, kinkiety, misy, patery oraz inne przedmioty wróciły do właściciela. Obaj usłyszeli zarzuty, za które sąd może ich skazać nawet na 10 lat więzienia.

Kiedy jeden z ursynowskich operacyjnych dowiedział się o planowanym włamaniu do niefunkcjonującej restauracji przy ul. Puławskiej w Warszawie, powiadomił oficera dyżurnego komisariatu. Ten wysłał na miejsce funkcjonariuszy.

W drzwiach wejściowych była zerwana kłódka, a w środku znajdowało się dwóch mężczyzn upychających rzeczy do torby podróżnej. Zaskoczeni obecnością policjantów podejrzani początkowo nie wiedzieli, jak wytłumaczyć swoją obecność w dawnej knajpie. Po chwili jednak wszystko przypisali przypadkowi, tłumacząc, że właśnie przechodzili ulicą i zauważyli otwarte drzwi, więc postanowili wejść i sprawdzić, co jest w środku. Tam znaleźli torbę z rzeczami.

Argumentacja jednak nie przekonała policjantów, którzy zatrzymali 50-letniego obywatela Ukrainy i jego młodszego, polskiego kolegę. Obaj trafili do policyjnych cel. Szklane i ceramiczne misy, patery, zestaw naczyń stołowych, ruszty od grilla, kinkiety i lampki wróciły do właściciela, od którego policjanci przyjęli zawiadomienie o przestępstwie. Następnego dnia Arkadiusz S. i Aleksander B. usłyszeli zarzuty. Obaj konsekwentnie podtrzymywali swoją wersję. Teraz będą tłumaczyć się przed sądem, który może ich skazać nawet na 10 lat więzienia.

ea/rk