Piaseczyńscy kryminalni zajmujący się ujawnianiem samochodowych „zgłoszeniówek”, na przestrzeni dwóch ostatnich miesięcy wykryli kolejną, czwartą już „zgłoszeniówkę”. Są to sytuacje, gdzie właściciel auta, bądź użytkownik zgłasza Policji fikcyjną kradzież i na tej podstawie dochodzi od ubezpieczyciela wypłaty odszkodowania.
Miesiąc temu do komisariatu w Konstancinie-Jeziornie zgłosił się 35-letni Jan C., który złożył zawiadomienie o kradzieży volvo. Mężczyzna sprawiał wrażenie bardzo przejętego sprawą, skradziony samochód kupił na raty, których jeszcze nie spłacił. Do Konstancina-Jeziorny przyjechał załatwić ważne sprawy , zostawił auto na parkingu przy ulicy Wierzejskiego, a gdy wrócił już go nie było. Właściciel oszacował straty na kwotę 30 000 złotych.
Policjant zajmujący się sprawą, w czasie, kiedy zgłaszający składał zeznania, zwrócił uwagę na nieścisłości pojawiające się w relacji 35-latka. Aby wyjaśnić wątpliwości, sprawą zajęli się piaseczyńscy kryminalni zajmujący się zwalczaniem przestępczości samochodowej.
Funkcjonariusze zaczęli drobiazgowo sprawdzać wiarygodność zeznań zgłaszającego. Równocześnie ustalili inne fakty dotyczące sprawy. W końcu po niespełna miesięcznym dochodzeniu policjanci zebrali materiał dowodowy, który wskazywał jednoznacznie, że żadnej kradzieży nie było, a zgłaszający zawiadomił o niepopełnionym przestępstwie.
Kryminalni zatrzymali 35-letniego Jana C. Mężczyzna tłumaczył, że samochód kupił na kredyt i w ostatnim czasie miał problemy finansowe. Chciał pozbyć się użytkowanego samochodu, bo nie był w stanie spłacać rat kredytu. Mężczyzna wymyślili, że zgłosi kradzież auta i dostanie odszkodowanie. Tak też zrobił.
Zatrzymany mężczyzna usłyszał zarzut składania fałszywych zeznań i złożenia zawiadomienia o niepopełnionym przestępstwie. Decyzją prokuratury mężczyzna został oddany pod dozór policyjny. Może mu grozić do 3 lat pozbawienia wolności.
dt, hkk